Potrzebujesz pomocy? +48 601 186 690

Szukaj firmy

Więzienne mury i godna śmierć – czy to tylko oksymoron?

Więzienne mury i godna śmierć – czy to tylko oksymoron?

Umieranie zazwyczaj kojarzy nam się z warunkami szpitalnymi, zaciszem domowym, lub w skrajnych przypadkach z sytuacjami, gdzie mamy do czynienia z tragicznymi wypadkami poza miejscem naszego zamieszkania. Na ogół i na co dzień nie rozmyślamy co dzieje się z człowiekiem, który nie jest wolny, który ma nad sobą wyrok skazujący na kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat, bądź nawet na całe życie. Jesteśmy zdania, iż osoba, która nigdy nie miała choćby w bliższym otoczeniu styczności z więźniem zakładu karnego, nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie jak ciężko o spokojną i godną śmierć w takim położeniu. Jest to ogromny problem, na który kilka tygodni temu zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich - Adam Bodnar.

RPO podkreśla, że w polskich zakładach karnych istnieją obecnie trzy grupy więźniów, których stan zdrowotny wymaga szczególnego traktowania. Grupa pierwsza to osadzeni, których stan określany jest jako terminalny, u których choroba wywołała nieodwracalne zmiany i według medycznych wskazań istnieje przekonanie, że leczenie nie wniesie żadnej poprawy stanu zdrowia osadzonego. Druga grupa to więźniowie, których stan zdrowia wymaga długoterminowego leczenia specjalistycznego, lecz nie można im tego zapewnić, zarówno ze względu na wąski zakres usług świadczonych przez więzienną służbę zdrowia, jak i poprzez brak miejsc w szpitalu dla osadzonych. I ostatnia, trzecia już grupa, to więźniowie, którzy określani są jako niesamodzielni, wymagający świadczeń zarówno pielęgnacyjnych, jak i opiekuńczych, często znajdujących się w stanie zaawansowanego otępienia. Każda z tych grup pomimo różnic płynących ze stanu, w jakim dokładnie znajduje się więzień ma prawo do tego samego – do skorzystania z przewidzianych procedur mówiących o tym, że każdy z osadzonych znajdujący się w stanie terminalnym i mającym wsparcie w rodzinie, ma prawo do powrotu do bliskich aby w ich gronie odejść godnie i spokojnie. Ale to są tylko zapisy prawne, rzeczywistość niestety bywa często zgoła inna.

Zagłębiając się w ten problem nie trudno jest dostrzec, że ma on charakter systemowy, a nie jednostkowy. W polskich zakładach karnych brakuje specjalistycznej opieki, jakiej wymagają osoby znajdujące się w stanie terminalnym, istnieje też duży kłopot ze skierowaniem takich osób do DPS lub hospicjum, co często wiąże się albo z brakiem miejsc, albo brakiem pieniędzy. Problem pojawia się również w kwestii przeszkolenia personelu więziennego, który w żaden sposób nie jest przygotowany ani merytorycznie ani emocjonalnie do pracy z osadzonym, który wymaga opieki paliatywnej. Znajdując się w tej samej celi z innymi współwięźniami, ciężko jest danej osobie o godne i spokojne pożegnanie się z życiem. Zakład karny jest miejscem specyficznym, nie można spodziewać się, że w każdej celi uda spotkać się osadzonych, którzy pomimo konfliktu z prawem będą potrafić odczuwać współczucie i zrozumienie wobec umierającego współtowarzysza.

Każdy z nas zasługuje na godną i spokojną śmierć. Bez względu na to, jak nasze życie się potoczyło i jakie błędy popełniliśmy, prawo do godnego pożegnania się z życiem jest niepodważalnym prawem każdej jednostki. Warunki więzienne często zaburzają ten obraz, nie dają możliwości, aby choć w minimalnym stopniu normy, jakie przyjęto, zostały zachowane. Jak już wspomnieliśmy, jest to problem systemowy, który wymaga holistycznego spojrzenia na tę kwestię. Należy też tutaj wspomnieć, że nie jest to tylko problem dotyczący braku dostępnych miejsc w szpitalach więziennych, placówkach stacjonarnej opieki paliatywnej, bądź braku pieniędzy, ale jest to również problem dotyczący często przekonań i uprzedzeń, jakie pojawiają się w związku z oceną osoby, która została pozbawiona wolności wyrokiem sądu. Niezależnie od tego, czego dotyczył wyrok i czy zdaniem służby więziennej dana osoba po wyjściu z zakładu nadal może stanowić zagrożenie dla innych, zasada poszanowania godności ludzkiej nie może zostać odrzucona.

O nas